Czy można rozpoznać produkty napromieniowane?

Witaj

Producenci i dystrybutorzy żywności nieustannie poszukują nowych sposobów lepszego zabezpieczania cech jakościowych świeżych produktów, w celu wydłużenia okresu ich trwałości. Napromienianie należy do najbardziej kontrowersyjnych metod tego rodzaju.Napromienianie budzi jednak podejrzliwość konsumentów, którzy obawiają się, że produkty poddane temu procesowi technologicznemu staną się radioaktywne.

Stosowana przy pasteryzacji radiacyjnej dawka promieniowania jest zazwyczaj niska lub umiarkowana, zależnie od celu obróbki, którym może być zmniejszenie zagrożenia pasożytami lub hamowanie dojrzewania płodów i rozwoju ich naturalnej flory bakteryjnej.

Stosowaniu promieniowania jonizującego do żywności towarzyszą straty niektórych jej składników odżywczych.

Stosowanie wyższych dawek promieniowania sprawia jednak, ze żywność traci nawet do 50 procent swej zawartości witamin A, E,i K oraz tiaminy; niacyna, ryboflawina i witamina D wydają się być stabilne w tych warunkach.

Na temat strat witaminy C w procesie napromieniania istnieją sprzeczne opinie.Niektóre badania wykazują znaczne straty witaminy w rezultacie tego rodzaju utrwalania, w innych natomiast badaniach strat się nie stwierdza.

Niektóre rodzaje żywności nie mogą być skutecznie napromieniane, ponieważ proces ten powoduje nieprzyjemne zmiany wyglądu, smaku, lub zapachu produktów.

Promieniowanie jonizujące może na przykład przyczynić się do ściemnienia barwy oraz pogorszeniu smaku i zapachu mięs / radioliza białek /.

Proces napromieniania powoduje utlenienie nienasyconych kwasów tłuszczowych, co nadaje produktom zjełczały smak ; przy wysokich dawkach napromieniania, skorupiaki mogą ulec sczernieniu.

Czy można rozpoznać produkty napromieniane

W wielu przypadkach nie można rozróżnić- na podstawie wyglądu i smaku- żywności napromienianej od tej, której nie poddano zabiegowi  napromieniania. Budzi to wśród nas / konsumentów / niepokój, że produkty poddawane obróbce promieniami jonizującymi mogłyby być sprzedawane jako świeże; truskawki na przykład, mogą zachowywać wygląd owoców świeżo zebranych jeszcze przez kilka tygodni po napromienianiu.

Brytyjskie przepisy wymagają znakowania napromienianej żywności, której większość jest obecnie importowana, ponieważ aktualnie wiele krajów dopuszcza stosowanie promieniowania jonizującego do utrwalania produktów spożywczych.

Istnieje jednak obawa przed pomyłką, ponieważ jak dotąd brak prostego i niezawodnego sposobu wykrywania efektów napromieniania

Obecnie najpewniejszym wskaznikiem utrwalania żywności omawianą metodą jest stwierdzenie jej świeżego wyglądu długo po upływie spodziewanego okresu trwałości.

ŻYWNOŚĆ TRAKTOWANA PROMIENIOWANIEM JONIZUJĄCYM

Zakładając, że napromieniowywanie jest pod właściwą kontrolą, poddawana mu żywność nie powinna być promieniotwórcza. Wysokoenergetyczne promieniowanie jonizujące może jednak spowodować, że bombardowany nim materiał stanie się promieniotwórczy. Ważne jest więc, aby do napromieniowywania żywności używano jedynie promieniowania jonizującego o niskiej energii. Gdyby źródło promieniowania uległo uszkodzeniu, żywność mogłaby ulec radioaktywnemu skażeniu w ośrodkach napromieniowywania należy więc zachować najwyższą ostrożność.

Entuzjaści napromieniowywania twierdzą, że proces ten zmniejsza ilość stosowanych, szkodliwych dodatków do żywności. (Interesujące, nieprawdaż? Przecież zawsze nam wmawiano, że dodatki do żywności są nieszkodliwe). Rzecz w tym, że napromieniowywanie powoduje w rzeczywistości konieczność stosowania ekstra dodatków, które mają na celu ograniczanie niepożądanych efektów. Tymi dodatkami są: azotyn sodu, siarczan sodu, kwas askorbinowy, BHA (biały, woskowaty fenolowy przeciwutleniacz C11H16O2stosowany do przechowywania tłuszczów i olejów, głównie zawartych w pożywieniu – przyp. tłum.), BHT (krystaliczny fenolowy przeciwutleniacz C15H24O stosowany do przechowywania tłuszczów i olejów, głównie zawartych w pożywieniu – przyp. tłum.), bromek potasu, trójfosforan sodu, chlorek sodu i glutation.

Pewne rodzaje żywności, zwłaszcza mleko i inne produkty nabiałowe, źle znoszą napromieniowywanie. Często można spotkać się z takimi terminami, jak „kredowe”, „przypalone”, „łojowate” lub „spalona wełna”, którymi opisywany jest smak i zapach napromieniowywanego mleka, natomiast o napromieniowanym mięsie mówi się, że śmierdzi „mokrym psem”. Napromieniowane tłuszcze są opisywane jako „stęchłe” lub „orzechowe”

Stosowanie dodatków nie ogranicza się do przypadków, w których po zastosowaniu wysokich dawek promieniowania stają się wyczuwalne odrażające zapachy. Mogą być one używane również w przypadku niskich dawek w celu niedopuszczenia do utraty koloru oraz powstania innych niepożądanych efektów, takich jak krwawienie i rozpad tłuszczów w mięsie.

Rozwijane są też inne formy wykorzystania promieniowania. Konsumenci mają prawo czuć się zaniepokojeni procesem noszącym nazwę zimna pasteryzacja, w którym za pomocą wiązki elektronów pasteryzuje się mleko i soki owocowe

Badana jest również możliwość wykorzystania promieni rentgenowskich zamiast wiązki elektronów, poza tym wprowadzane są nowe technologie akceleratorowe, które umożliwiają zamianę wiązki elektronów na promienie rentgenowskie w celu zwiększenia przenikania do wnętrza pożywienia.

 

CO CZEKA NA NAS w SKLEPIE?

Literatura optująca za napromieniowywaniem nie odnosi się do niewiadomych w procesie napromieniowywania żywności. z napromieniowywaniem żywności jest podobnie jak w przypadku związków chemicznych mogących powodować raka lub wywoływać negatywne mutacje genetyczne, gdzie najlepiej jest przyjąć, że nie ma bezpiecznego poziomu wystawiania na ich oddziaływanie. Jakiekolwiek wystawienie na wpływ chemikaliów lub promieniowanie może być przyczyną uszkodzeń prowadzących do raka.

Napromieniowywaniu poddaje się wiele rodzajów żywności i sprzedaje w krajach zarówno rozwiniętych, jak i rozwijających się. ICGFI jest szczególnie aktywne w promowaniu napromieniowywania w krajach rozwijających się. Bangladesz napromieniowuje suszone ryby, mrożone ryby i niektóre produkty zbożowe. Chiny mają ponad 60 ośrodków napromieniowywania, w których poddaje się działaniu promieniowania różne rodzaje żywności, w tym czosnek, ryż, korzenie i przyprawy ziołowe, paczkowaną żywność, sos Sichuan, owoce i mięso. Ilość napromieniowanej żywności liczy się tam w tysiącach ton. Indonezja napromieniowuje suszone przyprawy korzenne, bulwy i rośliny korzenne, ziarno, suszone ryby i mrożonki, zarówno do celów testowych, jak i handlowych. w roku 1996 ogólna ilość napromieniowanej żywności przekroczyła 6000 ton. Korea Południowa napromieniowuje przeznaczone na rynek przyprawy korzenne, suszone jarzyny i produkty wytworzone z żeń-szenia. w Tajlandii napromieniowuje się nahm (fermentowane kiełbaski wieprzowe), przyprawy korzenne, zioła i nie przetworzone enzymy. Wietnam napromieniowuje tytoń w celu niszczenia zalęgłych w nim insektów, a także pewne rodzaje żywności, takie jak cebula i suszone ryby. Indie napromieniowują przyprawy korzenne przeznaczone do handlu. Wiele dalszych ośrodków napromieniowywania jest w stadium projektowania lub budowy w Chinach, Indiach, Korei Południowej, Malezji, Tajlandii i Wietnamie.

23 lutego 2000 roku amerykański Urząd ds. Żywności i Leków zaaprobował napromieniowywanie czerwonego mięsa. Zezwolił również na napromieniowywanie całego szeregu innych produktów spożywczych, między innymi świeżych owoców, jarzyn i przypraw. W swojej broszurce zatytułowanej Napromieniowywanie żywności – bezpieczny zakres opublikowanej w styczniu 2000 roku FDA stwierdza, że proces napromieniowania jest bezpieczny i efektywnie zmniejsza lub całkowicie eliminuje niebezpieczną florę bakteryjną, jak również bakterie gnilne, insekty i pasożyty, zaś w przypadku pewnych owoców i warzyw powstrzymuje kiełkowanie i opóźnia dojrzewanie. Na przykład napromieniowane truskawki nie psują się przez trzy tygodnie w przeciwieństwie do nie napromieniowanych, które można przetrzymywać tylko od trzech do pięciu dni.

Organizacje, które wniosły swój wkład do treści broszury FDA i przyczyniły się do jej opublikowania, to Amerykański Instytut Mięsa, Wydział Zdrowia i Usług dla Ludności Urzędu ds. Żywności i Leków, Instytut Promocji Żywności, Producenci Żywności Ameryki, Stowarzyszenie Wytwórców Wołowiny, Stowarzyszenie Przetwórców Żywności i Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne.

Zioła, przyprawy korzenne i ziołowe znajdują się wśród pierwszych przewidzianych do napromieniowywania. Kanada pospiesznie zaaprobowała te produkty jako nadające się do tego procesu.23 Obecnie podobne kampanie na rzecz napromieniowywania prowadzi Europa i takie kraje jak Australia.

Po dziesięcioletnich debatach Parlament Europy wydał dyrektywę zalecającą stworzenie legalnych podstaw dla rynku produktów poddanych napromieniowaniu promieniami jonizującymi. W dyrektywie jest na razie mowa tylko o jednej grupie produktów – suszonych, aromatycznych ziołach i przyprawach korzennych. Ostateczna lista środków żywnościowych dopuszczonych do napromieniowania ma być rozpatrzona przez Parlament Europy w tym roku.24

W Australii przedsiębiorstwo Steritech Pty Ltd wystąpiło do Australijsko-Nowozelandzkiego Zarządu Żywności (Australia New Zeland Food Authority; w skrócie ANZFA) o zezwolenie na napromieniowywanie ziół (świeżych i suszonych, w tym czosnku, cebuli i imbiru), herbat (w tym herbatek ziołowych), orzechów i przypraw ziołowych.25 Australia miała moratorium na napromieniowywanie żywności do sierpnia 1999 roku, kiedy to odpowiedzialnej za przepisy w tej mierze Australijsko-Nowozelandzkiej Radzie ds. Standaryzacji Żywności udało się uniknąć kwestii odnowienia zakazu, i to bez jakiejkolwiek publicznej debaty na ten temat. Przy okazji przeforsowano także decyzję dopuszczającą genetycznie modyfikowaną żywność. ANZFA wystosował do mediów szczegółową informację na temat napromieniowywania i 6 sierpnia 1999 roku umieścił ją na swojej stronie internetowej, lecz niewiele mediów zainteresowało się tą sprawą.

Kiedy dochodzi do dyskusji nad napromieniowywaniem, ponadnarodowe spółki mają przed oczami jedynie symbol dolara. Przedłużenie okresu magazynowania, które umożliwia napromieniowanie żywności, jest dla tych internacjonałów wielce atrakcyjne, ponieważ pozwala na zwiększenie ich zysków poprzez zmniejszenie strat oraz dostarczanie towaru do sklepu wtedy, kiedy można osiągnąć najwyższe ceny. Ułatwia im to również transportowanie egzotycznego pożywienia do wszystkich zakątków świata.

Przedstawiciele wiodących koncernów międzynarodowych produkujących żywność i współpracujących z nimi stowarzyszeń wyrazili wolę stosowania napromieniowywania żywności, jako że proces ten staje się rzekomo coraz bardziej akceptowany. Na stronie internetowej organizacji Producenci Żywności Ameryki26 można przeczytać wypowiedź dyrektora firmy ConAgra Inc., Bruce’a Rhode’a, który oświadczył: „ConAgra jest przygotowana do zastosowania napromieniowania i uczyni to, gdy akceptacja tego procesu stanie się bardziej powszechna i kiedy napromieniowywanie stanie się ogólnie dostępne”. Na tej samej stronie internetowej Manly Molpus, prezes i dyrektor organizacji Producenci Żywności Ameryki, stwierdza: „Napromieniowanie zostanie najprawdopodobniej powszechnie zaakceptowane przez Amerykanów i stanie się równie użyteczne w zachowaniu ich zdrowia, jak dziesięć lat temu stała się pasteryzacja mleka”.

Wmówienie konsumentom przekonania o nieszkodliwości napromieniowywania może być jednak trudne. Owa „akceptacja” zostanie tak czy inaczej wymuszona na suwerennych krajach w ramach traktatu Światowej Organizacji Handlu w sprawie stosowania środków sanitarnych i fitosanitarnych (SPM). Traktat ten jest globalnym standardem czystości i sterylizacji żywności i napromieniowanie jest w nim wymienione jako metoda dopuszczalna. Obecnie rządy mogą odmówić wprowadzania na teren swojego kraju określonych produktów. Biorąc jednak pod uwagę postanowienia SPM, będą musiały uzasadniać, i to metodami naukowymi, dlaczego nie chcą wpuścić na swój teren jakiegoś produktu. Biorąc pod uwagę powyższe postanowienia oraz to, że napromieniowanie jest publicznie popierane przez regionalne organizacje zajmujące się ochroną roślin oraz przez międzynarodowe organizacje, takie jak WHO i FAO, które utrzymują, że napromieniowanie daje gwarancję utrzymania produktów rolnych w stanie świeżości, rządy będą miały duże trudności z przeforsowaniem odmowy wpuszczenia na swój teren żywności poddanej napromieniowaniu, a być może w ogóle nie będą mogły tego zrobić.

Międzynarodowym symbolem żywności poddanej napromieniowaniu jest znak o nazwie Radura – okrągły kwiat o dwóch płatkach wpisany w przełamany pierścień. Radura jest reklamowana jako znak jakości. Po raz pierwszy znak ten został zastosowany na opakowaniach napromieniowanej żywności południowo-afrykańskiej i holenderskiej. Znak Radura jest koloru zielonego, co konsumentom może podświadomie kojarzyć się ze świeżym, czystym i nieszkodliwym dla środowiska produktem. W rzeczywistości napromieniowana żywność może być stara i sczerstwiała, zaś ośrodki napromieniowywania są bardzo dalekie od miana przyjaznych dla środowiska.


Radura – symbol napromieniowywanej żywności

Chociaż żywność może być sygnowana napisem: „poddana procesowi napromieniowania” – lub symbolem Radura, w chwili obecnej nie ma pewności, czy nie oznakowana żywność nie została poddana temu procesowi. Nawet najlepsze przepisy są do niczego, jeśli nie ma środków na ich egzekwowanie.

Dopóki nie zostanie opracowany test wykrywający, że dany produkt został poddany napromieniowaniu, a agencje, którym powierza się czuwanie nad jakością pożywienia, nie zostaną wyszkolone w stosowaniu tego testu, konsumenci będą zdani na łaskę producentów żywności, którzy są odpowiedzialni za właściwe oznakowanie swoich produktów. Żaden z istniejących obecnie przepisów w sprawie oznakowania nie stawia wymogu podawania dawki napromieniowania ani tego, ile razy dany produkt poddano temu procesowi.

WYPADKI PRZY NAPROMIENIOWYWANIU

Decyzja w sprawie napromieniowywania żywności pociąga za sobą znacznie szersze konsekwencje niż tylko te, które dotyczą konsumentów. Zlokalizowanie ośrodka napromieniowywania w jakimś miejscu oznacza obecność dużej ilości materiału radioaktywnego, jak również konieczność transportowania go do i z tego ośrodka.

Od roku 1974 Komisja Nadzoru Nuklearnego Stanów Zjednoczonych odnotowała 54 wypadki na 132 ośrodki napromieniowywania istniejące na świecie.27Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej uznała wiele z nich za „zdarzenia operacyjne”. Najpoważniejsze z nich, jakie miały miejsce w USA, to:

  • W roku 1991 pracownik ośrodka w stanie Maryland doznał poważnego uszczerbku na zdrowiu, kiedy został wystawiony na jonizujące promieniowanie z akceleratora elektronów. U ofiary wystąpiły owrzodzenia i pęcherze na stopach, twarzy i głowie oraz utrata palców obu rąk.
  • W roku 1988 firma Radiation Sterylizers, Inc. (RSI) z Decatur w stanie Georgia zameldowała o wycieku z kapsuł cezu-137 do wodnego basenu-magazynu, w wyniku czego doszło do skażenia ośrodka i zagrożenia personelu. Pracownicy zawlekli promieniowanie do swoich domów i samochodów. 70‍ ‍000 opakowań z wyposażeniem medycznym oraz kartonów z mlekiem musiano wycofać, ponieważ uległy skażeniu radioaktywnością.28 Koszt usunięcia skażenia wyniósł 30 milionów dolarów i ponieśli go podatnicy.
  • W roku 1986 Komisja Nadzoru Nuklearnego Stanów Zjednoczonych odebrała ośrodkowi firmy Radiation Technology, Inc. położonemu w stanie New Jersey licencję za nieprzestrzeganie przez 32 pracowników zasad BHP, w tym za wyrzucanie radioaktywnych odpadów wraz z normalnymi śmieciami i omijanie podstawowego urządzenia zabezpieczającego. W wyniku tych zaniedbań jeden z pracowników został poddany niemal śmiertelnej dawce promieniowania.
  • W roku 1982 wypadek w firmie International Neutronics w Dover w stanie New Jersey spowodował skażenie całego ośrodka i zmusił władze do jego zamknięcia. Wanny radiacyjne były używane do oczyszczania klejnotów, chemikaliów oraz materiałów medycznych i żywności.
  • W roku 1974 w jednym z ośrodków firmy Isomedix w stanie New Jersey radioaktywna woda przedostała się do toalet i skaziła rury kanalizacyjne. Tego samego roku jeden z robotników został napromieniowany dawką uważaną za śmiertelną dla 70 procent ludności. Natychmiastowa pomoc w szpitalu uratowała mu jednak życie.29

ŚWIETLANA PRZYSZŁOŚĆ?

Napromieniowywanie żywności stanowi jedynie część świetlanej przyszłości, którą międzynarodowe agencje, rządy, korporacje i przemysł atomowy nam szykują. Są również plany zastosowania tej technologii w innych dziedzinach, takich jak sterylizacja gleby w celu wyeliminowania chwastów, insektów i grzybów.

Na szczęście, w obecnym stanie rzeczy, nie da się zastosować tej technologii w rolnictwie na polach. Jest jednak możliwe zastosowanie jej w przypadku paczkowanej ziemi doniczkowej oraz innych temu podobnych produktów. Odkażanie przy pomocy napromieniowania materiałów wielokrotnego użytku stosowanych w szklarniach (doniczek, substratów wzrostu etc.) jest już prowadzone na zamówienie branży szklarniowej w Holandii. w wielu krajach różne importowane produkty są napromieniowywane w celu pozbycia się nasion chwastów, które mogą być w nich obecne (na przykład w pożywieniu przeznaczonym na dokarmianie dzikich ptaków).

Wiele produktów, których używamy w naszym codziennym życiu, jest napromieniowywanych. Medyczne materiały jednorazowego użytku, waciki, roztwory do przechowywania soczewek kontaktowych, materiały do makijażu, korki do wina, beczki na wino, butelki i plastykowe pojemniki, damskie środki higieniczne, ule (bez pszczół) i materiał na opakowania – to tylko niektóre z rzeczy rutynowo napromieniowywanych w celu ich odkażenia. Ponieważ nie ma wymogu oznakowywania przedmiotów nie będących pożywieniem, konsumenci są nieświadomi, które przedmioty zostały napromieniowane i jaką dawką.

Istnieje wiele sposobów uniknięcia napromieniowanej żywności. Starajmy się kupować żywność miejscowego pochodzenia i unikać importowanej, która mogła być napromieniowana.W niektórych krajach pszenica, ziemniaki, cebula i owoce morza mogą być napromieniowywane przed ich sprzedażą, zaś produkty z nich wytworzone nie są oznakowywane na zawartość napromieniowanych surowców.30 Popierajmy naturalne rolnictwo i kupujmy produkty przygotowane w sposób tradycyjny, a nie te, które wyszły z taśmy produkcyjnej. Starajmy się zmusić rządy do wydania praw wymagających podawania na etykietkach składników poddanych napromieniowaniu oraz tego, że opakowanie również poddano tej procedurze.31Piszmy listy lub przesyłajmy je pocztą e-mail do supermarketów, korporacji żywnościowych i producentów żywności, oświadczając, że nie mamy zamiaru kupować napromieniowanej żywności. Piszmy listy do miejscowych i ogólnokrajowych gazet i dzwońmy do programów radiowych zajmujących się problematyką napromieniowanej żywności. Hodujmy własne jarzyny w swoim ogródku. Jeśli wyhodujemy je sami, będziemy wiedzieli, co są warte!

W swojej broszurze zatytułowanej Fakty na temat napromieniowywania żywności Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej podaje: „Poglądu, że konsumenci są przeciwni kupowaniu napromieniowanej żywności, nie da się obronić”.32 Temu bezczelnemu stwierdzeniu należy się stanowczo przeciwstawić. Musimy donośnym głosem przeciwstawiać się bezczelnej propagandzie lobby optującego za napromieniowywaniem żywności. Społeczeństwu należy się więcej informacji niż tylko stwierdzenie, że napromieniowana żywność jest „bezpieczna”. Społeczeństwo powinno poznać stopień naukowej niepewności, jaki kryje się za stwierdzeniami tak zwanych organizacji ekspertów. Domy bez kuchni. Domy bez ogrodów, zakupy żywności przez Internet… codziennie odbiera się nam coraz więcej naszego własnego pożywienia i uzależnia od innych, którzy dostarczają ten artykuł pierwszej potrzeby. Jeśli nie zażądamy, aby zwrócono nam odpowiedzialność za naszą żywność i naszą pracę, nasza przyszłość pozostanie w ich rękach.

do górySusan Bryce
Copyright Š 2000/2001
Przełożył Jerzy Florczykowski

O autorce:
Susan Bryce jest australijską dziennikarką i autorką ponad 70 artykułów dochodzeniowych. Wydaje pismo Australian Freedom & Survival Guide, którego celem jest podważanie zaufania do mitu otaczającego korporacyjną kulturę konsumencką, globalizację i Nowy Porządek Świata (New World Order). Australian Freedom & Survival Guide zachęca do publicznej debaty i stawiania pytań dotyczących naszej przyszłości i możliwości przetrwania. Chodzi tu o zagadnienia z dziedziny inżynierii genetycznej, napromieniowywania żywności i tematów pokrewnych, takich jak międzynarodowa inwigilacja, potęga korporacji i globalnego rządu oraz samowystarczalność w XXI wieku.

Published by

Maria Bereziak

25 lat prowadziłam zielarnię w Warszawie. Obecnie jestem na emeryturze. Nadal zajmuję się fitoterapią i dietoterapią. Moją misją jest przywracanie Wam zdrowia. W swojej zielarni leczyłam także "serca chore z miłości" Poradz się jeśli cierpisz z powodu swego męża lub partnera. https://leczenieludowe.wordpress.com http:/życiewedwoje.wordpress.com/

Jedna myśl w temacie “Czy można rozpoznać produkty napromieniowane?

Możliwość komentowania jest wyłączona.