Jak myć warzywa i owoce

Według rządowej amerykańskiej agencji FDA należy bardzo dokładnie myć warzywa i owoce zanim zacznie się je jeść, kroić czy gotować!

Jedzenie nieumytych jagód czy poziomek może się skończyć bąblowicą, zaś owoce i warzywa kupione w sklepie mają ogromne ilości szkodliwych dla nas pestycydów i bakterii. Niestety, samo umycie takich owoców pod bieżącą i ciepłą wodą nie załatwi sprawy.

Dlaczego tak jest?  Ponieważ większość stosowanych obecnie w rolnictwie pestycydów ma konsystencję wosku lub oleju, a to znacznie utrudnia zmycie ich jeszcze na polach przez opady atmosferyczne.

Jak więc skutecznie usunąć niechciane bakterie, chemikalia i pasożyty z zakupionych warzyw i owoców?

Poniżej , za amerykańską agencją FDA, przedstawiamy instrukcję poprawnego mycia owoców i warzyw zanim będą zdatne do krojenia, gotowania czy jedzenia.

Krok 1. Umyj dokładnie ręce ciepłą wodą z mydłem.

Krok 2. Czas na wstępne mycie warzyw.

Spłucz je pod bieżącą zimna wodą. Po spłukaniu, warzywa takie jak brokuły, sałata, kalafior, szpinak i im podobne zanurz w zimnej wodzie na jedną do dwóch minut mieszając. Innych owoców nie zanurzaj w wodzie. Do mycia nigdy nie używaj mydła lub detergentów.

Następnie trzeba pozbyć się bakterii i pestycydów. Czym je dodatkowo umyć? Oczywiście możemy zaopatrzyć się w sklepie ze zdrową żywnością w specjalny płyn, który oczyści nam owoce z zanieczyszczeń, ale jest to dość kosztowny sposób. Można  samodzielnie, szybko i co najważniejsze tanio, pozbyć się tego problemu.

Dokonamy tego używając jedynie wody, octu i sody, a nasze owoce i warzywa staną się sterylne w 5 minut.

Krok 3. Oczyszczenie naczynia, w którym będziemy myć owoce. Umyj dokładnie zlew, w którym będziesz myć warzywa lub owoce. Zlew jest siedliskiem wielu bakterii. Najwięcej bakterii w domu nie znajduje się w toalecie, lecz w gąbce do zmywania naczyń.

Krok 4. Pozbycie się szkodliwych bakterii (E.Coli, Listeria, Salmonella itp.)

Do litra wody wlewamy pół szklanki octu (jaki mamy pod ręką winny, jabłkowy lub zwykły) albo 2-3 łyżki kwasku cytrynowego. W tak przygotowanym roztworze o odczynie kwaśnym płuczemy warzywa i owoce przez 2-3 minuty.

Krok 5. Usunięcie pestycydów

Kiedy warzywa „kąpią się” w kwaśnej wodzie, należy przygotować roztwór o odczynie alkalicznym. Do litra wody dodajemy 1 czubatą łyżkę sody kuchennej. W tak przygotowanej mieszance płuczemy je przez kolejne 2-3 minuty. Tutaj już gołym okiem można zobaczyć, co „siedziało” na owocach i warzywach. Po płukaniu woda w zależności od ilości i rodzaju użytych do oprysku substancji stanie się mętna albo przybierze odcień żółtawy, bardzo często na jej powierzchni będą tworzyć się tłustawe smugi.

Krok 6. Opłukujemy warzywa i owoce w czystej wodzie i wycieramy do sucha za pomocą ręcznika papierowego.

Cały proces należy wykonać zaraz po przyjściu ze sklepu, a umyte owoce i warzywa przechowywać w lodówce. Z początku, sposób ten może wydawać się nieco absorbujący i może zniechęcać, ale wszystko to kwestia wyrobienia w sobie dobrego nawyku, który z czasem wejdzie nam w krew. Pamiętajmy, że tak umyte warzywa i owoce są dużo zdrowsze i smaczniejsze niż pokryte pestycydami i z czystym sumieniem możemy zjadać je ze skórką, w której jest najwięcej witamin.

Jeśli mamy możliwość kupowania warzyw od lokalnych rolników, którzy uprawiają swoje produkty na zdrowej i nieskażonej chemią ziemi, to korzystajmy z tego. Bo niestety, część szkodliwych dla naszego zdrowia substancji przedostaje się do gleby, a z niej wraz z wodą do zjadanych przez nas warzyw, a tych już niema możliwości zmyć.

 

Link do strony: https://etermed.pl/jak-myc-warzywa-i-owoce-aby-pozbyc-sie-niechcianych-bakterii-chemikalii-i-pasozytow/#ixzz5Me3bhQ1n

Śmiertelna trucizna w domowych przetworach

Wiesz, że gotowanie przetworów z owoców czy warzyw co najmniej trzy razy w odpowiednich odstępach czasu może uratować Ci życie?

Fot. PAPFot. PAP

Tylko odpowiednie przygotowanie przetworów pozwoli na eliminację przetrwalników Clostridium botulinum – bakterii, która najczęściej odpowiada za zatrucie tzw. jadem kiełbasianym. Takie zatrucie może być bardzo groźne dla zdrowia.

Jad kiełbasiany (czyli toksyna botulinowa) to bardzo silna trucizna, która może być zawarta nie tylko – jak sugeruje nazwa – w przetworach mięsnych i konserwach. Okazuje się, że można go znaleźć także w przetworach z warzyw i owoców.

Z danych epidemiologicznych wynika, że liczba zatruć pokarmowych toksyną botulinową w Polsce utrzymuje się w ostatniej dekadzie na poziomie 20-40 przypadków rocznie (przynajmniej tych oficjalnie potwierdzonych). Niestety, zdarzają się przypadki śmiertelne.

Od lat do zatruć najczęściej dochodzi w okresie od lata do jesieni. A to m.in. z powodu mody na samodzielne przygotowywanie żywności „bez konserwantów”.

Skąd się bierze jad kiełbasiany?

O tym, że można się nim zatruć, jedząc nieświeże wędliny lub mięso, wie już chyba każdy. Ale potencjalnych źródeł zatrucia jest niestety dużo więcej. 

„Nazwa jad kiełbasiany może wprowadzać w błąd, gdyż sugeruje, że przyczyną groźnego, czasem śmiertelnego zatrucia są wyłącznie wędliny i mięso, podczas gdy do zatruć dochodzić może również w wyniku spożycia konserwowanych warzyw, ryb, a nawet grzybów i owoców” – ostrzega Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny (NIZP-PZH).

Na działanie tej groźnej neurotoksyny, wytwarzanej najczęściej przez bakterie Clostridium botulinum (zwane też laseczkami jadu kiełbasianego), możemy się więc narazić w efekcie spożywania wszelkiego rodzaju niewłaściwie przygotowywanych lub źle przechowywanych przetworów, weków oraz konserw.

Jak uniknąć zatrucia jadem kiełbasianym?

Walka z jadem kiełbasianym niestety nie jest łatwa. Produkujące tę toksynę bakterie wytwarzają bowiem tzw. przetrwalniki, potrafiące przeżyć długo w wysokiej temperaturze (gotowanie) i innych niekorzystnych warunkach otoczenia.

Co gorsza, przetrwalniki laseczki jadu kiełbasianego występują w glebie i są roznoszone są przez wiatr i wodę. Znajduje się je także w przewodzie pokarmowym zwierząt. Do żywności trafiają więc w formie zanieczyszczeń, z resztkami gleby na warzywach i z nieodpowiednio oczyszczonym mięsem. W warunkach ograniczonego dostępu tlenu, a zwłaszcza przy jego braku (a takie środowisko jest w słoiku), z przetrwalników tych rozwijają się bakterie wytwarzające toksynę.

Jak przygotowywać przetwory, aby uniknąć zatrucia jadem kiełbasianym?

Eksperci NIZP-PZH informują, że do wyeliminowania przetrwalników konieczne jest co najmniej 3-krotne gotowanie przetworów:

  • pierwszego i drugiego dnia przez godzinę,
  • trzeciego dnia przez 30 minut.
Fot. PAP

Idziesz na grzyby? Nigdy z foliową reklamówką

Dowiedz się więcej

Tego procesu nie można, niestety przyspieszyć, ani też przeprowadzić jednorazowo, gotując przetwory przez dłuższy czas. Ma to związek z cyklem życiowym tych bakterii.

Ważne są też warunki przechowywania weków i konserw. Najlepiej, jeśli słoiki znajdą się w niskiej temperaturze.

Dodatkowo, gotowanie żywności konserwowanej przez 10 minut lub jej podgrzewanie przez 30 minut w temperaturze 80 stopni Celsjusza (przed spożyciem), ogranicza ryzyko zatrucia jadem kiełbasianym.

Jakie są objawy zatrucia jadem kiełbasianym?

Charakterystycznymi objawami silnego zatrucia jadem kiełbasianym są zaburzenia funkcjonowania mięśni, które mogą prowadzić do ich porażenia, a przez to np. do zatrzymania oddychania. Po spożyciu skażonej żywności pierwsze objawy mogą wystąpić już po paru godzinach, ale czasem dzieje się to dopiero po paru dniach, w zależności od ilości spożytej toksyny.

W początkowej fazie zatrucia toksyną botulinową często występują również inne objawy, takie jak: pogorszenie samopoczucia, nudności, dolegliwości żołądkowo-jelitowe, problemy z widzeniem, problemy z mową i połykaniem.

Jak reagować w przypadku zatrucia jadem kiełbasianym?

Gdy zauważymy u siebie lub bliskich wspomniane wyżej objawy – w okresie do 8 dni po spożyciu przetworów, konserw, weków lub innej żywności przechowywanej w warunkach ograniczonego dostępu tlenu – należy niezwłocznie zgłosić się do lekarza.

Fot. PAP/Zdjęcie ilustracyjne

Ból brzucha niejedno ma imię

zobacz także

Lekarz po rozmowie z pacjentem i ocenie stanu klinicznego może podjąć decyzję o pobraniu krwi do badania, w kierunku ewentualnego wykrycia toksyny botulinowej. Po stwierdzeniu zatrucia podaje się choremu uniwersalną antytoksynę botulinową neutralizującą działanie jadu kiełbasianego oraz stosuje leczenie objawowe.

Ważne jest, by decyzji o wizycie u lekarza nie odwlekać. Znane są bowiem przypadki piorunującego zatrucia jadem kiełbasianym, w których rokowania są często niepomyślne.

Badanie krwi w kierunku toksyny botulinowej wykonuje m.in. Zakład Bakteriologii NIZP-PZH. Badanie to nie tylko pozwala stwierdzić obecność toksyny, ale też określić jej typ (A,B,E) i wskazać swoistą antytoksynę.

Wiktor Szczepaniak (www.zdrowie.pap.pl)

Źródło:

Strona internetowa Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny