Mądrze dokarmiajmy ptaki

Mądrze dokarmiajmy ptaki zimą

Dorota Aleksandrowicz redakcja@mediaregionalne.pl

Słupsk, bulwar nad Słupią. Dokarmianie ptaków jest bardzo wychowawcze. Trzeba jednak pamiętać, aby dokarmiać umiejętnie. ©Kamil Nagórek

Nawet do 5000 mew stołuje się obecnie na wysypisku śmieci w Bierkowie. Nie dla wszyskich wystarczy pożywienia. Część ptaków emigruje. Inne trzeba wspomagać. Mądrze.
Mewy, zwłaszcza srebrzyste, nagle znikły z Ustki. Jakby wyprowadziły się. – Bo tak trochę jest – mówi ornitolog Marek Ziółkowski. – Codziennie ok. 4-5 tysięcy mew żeruje na wysypisku śmieci w Bierkowie. Tylko na noc wpadają do Słupska na sen. Nie dla wszyskich i tak wystarcza pożywienia, bo iresztki na wysypisku są zmrożone. Pozostałe mewy wygnane mrozem wyemigrowały o kilkaset kilometrów na zachód. Do Danii i Niemiec, aż po Morze Północne i granicę z Francją. Tam łatwiej przeżyć. Przy prędkości przelotowej 50-60 km/h to żadna odległość dla mew. Wyprawa na jeden dzień. Wrócą, kiedy będzie cieplej.

Inne ptaki walczą o przeżycie w ekstremalnym mrozie. Ptaki odczuwają jej negatywne skutki równie mocno jak ludzie. Wielu ludzi chce pomóc swoim „podniebnym przyjaciołom”. Czesto jednak zapominamy o zdrowym rozsądku, który nie idzie w parze z dobrym sercem. Źle dokarmiając ptaki, możemy im jedynie zrobić krzywdę.

Zimą w regionie słupskim możemy spotkać kawki, gawrony, sroki, sierpówki, kosy, wróble, mewy i różne gatunki sikor. Aby nieświadomie nie wyrządzić ptakom krzywdy, trzeba znać przynajmniej kilka podstawowych zasad ich dokarmiania?

– Należy unikać ziemniaków i chleba, który łatwo nasiąka wodą. Tego typu pokarm na pewno im nie pomoże, a wręcz zaszkodzi, doprowadzając do powikłań żołądkowych – mówi Marek Ziółkowski – Powinniśmy dokarmiać je produktami naturalnymi. Różnymi rodzajami nasion, jak słonecznik czy siemię lniane. Pożądane są również kawałki owoców, np. jabłek. Sikorkom możemy również podawać słoninę. Ale, co ważne, bez przypraw. Także niesoloną.

Z pewnością wielu z nas robiło w dzieciństwie karmniki, niektórzy nawet w dorosłym wieku kultywują ten rodzaj pomocy ptakom w zimie. Spacerując po osiedlach, gdzieniegdzie widać różne ich rodzaje. Raz większe, raz mniejsze. Nie ich wygląd jest ważny, ale to, co się w nich znajduje. Ważne jest, aby karmniki były regularnie sprzątane, a resztki niespożytego pokarmu usuwane. Psujące się jedzenie może ptaka zabić.

Dokarmiając ptaki, należy pamiętać o systematyczności. Wiele osób, wcześniej regularnie dokarmiających ptaki, nie wychodzi z domu, bo jest mróz. Jeśli już zdecydowaliśmy się im pomóc, powinniśmy unikać przerw w dostarczaniu im pokarmu. Ptaki przyzwyczajone do łatwego dostępu do pożywienia nie radzą sobie później z ich wyszukiwaniem. Stąd generalnie kwestia dokarmiania ptaków to sprawa kontrowersyjna. Z ludzkiego punktu widzenia- chwalebna. Z przyrodniczego – niekoniecznie.

Gdzie dokarmiać
Do dokarmiania ptaków warto wybrać miejsce zaciszne, osłonięte przed wiatrem, ale jednocześnie odsłonięte. Ptaki unikają miejsc o ograniczonej przestrzeni, skąd trudno uciec w razie zagrożenia. Oczywiście wygodniej jest wysypać ziarno i chleb tuz przy parkowej alejce, ale kaczki i gołębie będą w takim miejscu stale przez kogoś płoszone, gdyż alejką będą przechodzili ludzie, czasem z rozbrykanymi dziećmi, a czasem z tryskającymi energia psami. Przecież sami wolimy spokój podczas jedzenia.

Wróble , gil 
Właściwie wszystkożerne. Zjedzą pieczywio, wszyskie rodzaje nasion, konopie, słonecznik, owies. Lubią ciasteczka i chrupki. Wróble zjedzą też pokruszone orzechy i margarynę. Cenią też sobie proso i kaszę gryczaną. Gil lub dynię, konopie i łuszczony słonecznik.

Sierpówki (gołębie) 
Czerstwe pieczywo może być doskonałym pokarmem dla kaczek i gołębi, ale tylko wtedy, gdy nie jest spleśniałe i zadamy sobie trud pokrojenia go w około 1 cm kostkę. Dajmy im też płatki zbożowe, twaróg, pokruszony żółty ser, gotowane ziemniaki, makaron, ryż, kaszę, resztki mięsa, słoniny, skwarki, a nawet warzywa i obierki.

Sikory 
Sikorom poza tradycyjnym kawałkiem słoniny możemy serwować nasiona słonecznika – łuskane lub w łupinach – i konopie. Pamiętajmy, że słonina musi być surowa, bez przypraw i nie może wisieć dłużej niż 3-4 tygodnie. Trzeba ją zdejmować przy temperaturze powyżej zera, gdyż wtedy szybko jełczeje i staje się szkodliwa.

Kosy i kwiczoły 
Kosy i kwiczoły możemy dokarmiać jabłkami, a także, co bardziej wyszukane, pokrojonymi rodzynkami, daktylami, morelami. O zimowym dokarmianiu tych ptaków pomyśleć można już latem lub jesienią, by zimą podać im zebrane wcześniej i zamrożone owoce czarnego bzu, jarzębiny, porzeczek lub jagód.

Kawki, gawrony, sroki 
Polecane kawałki pieczywa. Kasza gryczana, jęczmień. Proso. Chętnie zjadają też resztki z naszego stołu- np. marchew. Sroki i kawki uwielbiają też słoninę, smalec i kukurydzę. Nie pogardzą kaszą gryczaną tudzież rzuconym kawałkiem mięsa.

Kaczki, łabędzie 
Ptaki wodne, takie jak łabędzie, kaczki i łyski chętnie zjadają paszę dla kur, kaczek i gęsi, gotowane ziemniaki, tartą marchew, brokuły, płatki owsiane oraz gotowane kasze i ryż. Wszystko to podajemy dobrze rozdrobnione i wysypujemy na w miarę możliwości – odśnieżony teren. 

Kochani ,  pomóżmy im przetrwać

Pomyśl, zanim zdecydujesz się na tatuaż

Witaj,

Gdy ktoś decyduje się na tatuaż, zwykle bardzo starannie wybiera studio, by upewnić się, że używają w nim sterylnych igieł, które wcześniej nie były wykorzystywane. Nikt zaś nie zastanawia się nad składem chemicznym tuszy, a nasze badania pokazują, że być może i o tym trzeba myśleć, stwierdził Hiram Castillo z Europejskiego Ośrodka Synchrotronu Atomowego (ESRF). Continue reading „Pomyśl, zanim zdecydujesz się na tatuaż”

Rośliny , które odtruwają powietrze w naszych mieszkaniach

Domowe rośliny skutecznie oczyszczają powietrze!

Smog w polskich miastach to zimą gorący temat. Mało jednak mówi się o tym, że w pomieszczeniach powietrze jest równie mocno, a często nawet bardziej zanieczyszczone niż na zewnątrz. Z tym możemy jednak sobie poradzić relatywnie prościej niż ze smogiem. Wystarczy wyposażyć mieszkanie w odpowiednie rośliny.

fitoremediacja_sggw

Na słabą jakość powietrza w zamkniętych pomieszczeniach wpływa kilka czynników: wnikające zanieczyszczenia z zewnątrz, stosowanie w systemach filtrujących i klimatyzacji starych i nieczyszczonych filtrów, przede wszystkim zaś substancje uwalniane z klejów, tapet, dywanów, zasłon, mebli czy izolacji. Do tego trzeba dodać kurz, bakterie, rozkruszki, zwierzęta domowe, palenie w kominkach, a nawet palenie świeczek.

Źródeł zanieczyszczeń jest wiele, tak samo jak uwalnianych substancji zanieczyszczających, wśród nich formaldehyd, dym papierosowy (zawiera do 900 szkodliwych substancji), czad, tlenki azotu, dwutlenek węgla, toulen i benzen. Osobnym problemem jest tzw. elektrosmog – zjawisko, które nie zostało jeszcze dostatecznie zbadane, ale budzi coraz więcej obaw. Wiadomo, że elektrosmog jest wywoływany przez ekrany telewizorów, komputerów, telefony komórkowe i innych urządzenia elektroniczne.

Wpływ wszystkich tych czynników na samopoczucie człowieka jest tak duży, że WHO uznało powodowane przez nie zaburzenie, tzw. chorobę budynku (Sick Building Syndrome) za jednostkę chorobową. Jej objawami są: apatia, rozdrażnienie, zaburzenia koncentracji, ból i zawroty głowy, a nawet swędzenie i pieczenie skóry.
Sprawa jest więc poważna, a ratunek – na wyciągnięcie ręki. I nie chodzi o drogie urządzenia oczyszczające powietrze czy przeprowadzkę na wieś, ale o rośliny.

Te najlepiej działające nazywane są z angielskiego green liver – zieloną wątrobą. Pochłaniają przede wszystkim formaldehyd, trójchloroetylen, benzen, dym papierosowy, tlenek i dwutlenek węgla. Poza tym ich obecność w pomieszczeniu zwiększa wilgotność oraz zawartość tlenu w powietrzu, obniża temperaturę, w skrócie: tworzy przyjazny klimat dla człowieka. W konsekwencji poprawia samopoczucie, pozytywnie wpływa na koncentrację, a nawet poprawia działanie przyjmowanych leków.

rośliny w domu fot. Flora Dania
fot. Flora Dania

Zaleca się trzymanie w pomieszczeniu o powierzchni 25 m2
od pięciu do ośmiu roślin w doniczkach o średnicy 25-30 cm
– ale nawet jeden egzemplarz robi dużo dobrego.

Fitoremediacja

Pierwszą osobą, która wykazała tę zdolność roślin, był amerykański naukowiec Bill Wolverton i to pod jego wpływem powstała nowa dziedzina nauki – fitoremediacja. Rośliny podczas najważniejszego dla nich procesu życiowego, jakim jest fotosynteza, pobierają z powietrza dwutlenek węgla, a wydzielają tlen. Dla sprawnego przebiegu tego procesu usuwają z otoczenia zanieczyszczenia, a człowiek na tym korzysta.

Równolegle z oczyszczaniem powietrza pełnią szereg innych funkcji: dbają o optymalną wilgotność powietrza dla siebie (a jest ona podobna do naszej), a wydzielanymi związkami ograniczają ilość bakterii. Tymczasem używanie nawilżaczy powietrza, owszem, wpływa na zwiększenie wilgotności, ale wraz z nią wzrasta też ilość szkodliwych mikroogranizmów.

zieleń we wnętrzach fot. Flora Dania
fot. Flora Dania

Zielone filtry

Najbardziej wydajne są całkiem zielone rośliny. Te przebarwione na biało czy żółto, mutowane odmiany są mniej skuteczne w fotosyntezie, a tym samym w pochłanianiu zanieczyszczeń. Istotna jest więc wielkość powierzchni zielonej rośliny: im większa, tym lepiej. Oczywiście należy mierzyć siły na zamiary, ale w dużych pomieszczeniach – poczekalniach, holach, korytarzach doskonale sprawdzą się palmy.

Przykładowo palma bambusowa (Chamaedorea siefritzii) jest niezrównana w kategorii pochłaniania trójchloroetylenu – powinna więc stanowić stałe wyposażenie pralni chemicznych. Z kolei rapis wyniosły (Rhapis excelsa) to jedna z najbardziej wydajnych palm, a ponieważ nie jest bardzo okazała, nadaje się do mniejszych przestrzeni.

Jednymi z najlepszych roślin oczyszczających są paprocie, szczególnie dwa gatunki: orlica japońska (Pteridium japonicum) i nefrolepis wyniosły (Nephrolepis exaltata). Ten ostatni gatunek był niegdyś bardzo powszechny, obecnie bardziej zapomniany, ale niesłusznie – paprocie bardzo silnie nasączają powietrze korzystnymi dla człowieka jonami ujemnymi, które neutralizują jony dodatnie wytwarzane przez urządzenia elektryczne. Zwyczaj praktykowany przez starsze osoby – by rośliny te stawiać w pobliżu radia czy telewizora – jest zatem jak najbardziej słuszny także z naukowego punktu widzenia.

Inną niedocenioną, a bardzo cenną z punktu widzenia fitoremediacji rośliną jest zielistka (Chlorophytum). Niezwykle odporna na złe warunki, suszę, uszkodzenia – idealna więc nawet dla osób, które nie mają ręki do kwiatów. Doskonale radzi sobie z formaldehydem: toksycznym związkiem chemicznym obecnym w klejach, farbach, sklejce meblowej czy materiałach izolacyjnych. Formaldehyd wnika w aparat szparkowy zielistki, tam rozpada się na wodę i dwutlenek węgla, który w większości natychmiast zostaje wbudowany w strukturę rośliny.

Warto zaopatrzyć się także w draceny (Dracaena), które bardzo efektywnie redukują poziom zanieczyszczeń – w zależności od odmiany są niezastąpione w usuwaniu benzenu, formaldehydu, ksylenu i toulenu; fikusy (Ficus); wszelkie bluszcze (Hedera) – doskonale usuwają benzen, formaldehyd i pyły zawieszone; skrzydłokwiat (Spathiphyllum), który oczyszcza powietrze z lotnych związków organicznych, radzi sobie też z pleśnią, amoniakiem, toluenem i ksylenem. Przy tym wszystkim ma okazałe białe kwiaty, dzięki czemu dobrze wygląda w salach konferencyjnych czy w salonie.

zielone filtry fot. Flora Dania
fot. Flora Dania
zielone filtry fot. Flora Dania
fot. Flora Dania
zielone filtry fot. Flora Dania
fot. Flora Dania
zielone filtry fot. Flora Dania
fot. Flora Dania

Rośliny w sypialni?

Nie wszystkie rośliny powinno trzymać się w sypialni – większość nocą wydziela dwutlenek węgla. Wyjątkiem są gatunki, które przeprowadzają fotosyntezę typu CAM. Zachodzi ona przede wszystkim u roślin rosnących w strefie suchej. W ciągu dnia jest na tyle gorąco, że muszą zamykać aparat szparkowy, by nie stracić całej wody – tym samym nie mogą pobierać dwutlenku węgla.

Wynagradzają sobie więc w nocy. A ponieważ fotosynteza nie może zajść od razu – brakuje światła – przetrzymują go w komórkach i uwalniają w ciągu dnia, kiedy aparaty szparkowe kontrolujące wymianę gazowa roślin są zamknięte. Ten system jest mało wydajny, dlatego rośliny tej strefy wolniej rosną, ale dzięki temu można trzymać je w pomieszczeniach sypialnych.

Takimi gatunkami są m.in. sansewieria gwinejska (Sansevieria trifasciata); aloes (Aloe); anturium (Anthurium); storczyki (Orchis), ale tylko te tropikalne, rosnące na drzewach; a także niezwykle popularny ostatnio zamiokulkas zamiolistny (Zamioculcas zamiifolia), który potrzebuje bardzo mało światła i niewiele wody, poradzi sobie więc nawet w niesprzyjających warunkach i ciemnych mieszkaniach.
Źródło: SGGW, Katarzyna Wolanin. Konsultacja merytoryczna: prof. dr hab. Stanisław Gawroński, Samodzielny Zakłady Przyrodniczych Podstaw Ogrodnictwa WOBiAK SGGW